Komentarze są wyłączone

Turniej brydżowy

posted by: admin

Turniej Brydżowy.
Jakiś czas temu na naszym osiedlu powstała Siłownia – Fitnes – Club. Przez dłuższy okres czasu jakoś mnie nie interesowała, bo prawdę powiedziawszy, specjalnie nie było ku temu potrzeby. Przechodząc pewnego razu jesienią obok tego klubu, bardziej z ciekawości, niż to, co już powiedziałam, z potrzeby, weszłam do niego chcąc zobaczyć, jak to wygląda. Od momentu wejścia zainteresował się mną, jak się przedstawił, instruktor Janek, pytając, co mnie interesuje. Instruktor Janek to młody mężczyzna wzrostu ok. 185 cm, w ramionach dwa razy szerszy niż ja w biodrach. Po prostu młody, dobrze zbudowany mężczyzna, przy którym ja wyglądałam groteskowo. Powiedziałam, że przyszłam popatrzeć, jak to wygląda. Instruktor Janek objaśnił mnie w funkcjach poszczególnych przyrządów, sugerując, że dla poprawy ogólnej kondycji mogłabym trochę u nich poćwiczyć. Przyszła jesień i spacery oraz jazda na rowerze przestały być atrakcją, więc poszłam do tego klubu zorientować się, co ja tam mogę robić.
Ponownie przywitał mnie Pan Janek i umówiliśmy się, że będę przychodziła w poniedziałek na godzinę 19-tą, na półtorej godziny ćwiczeń. Po pewnym czasie spytał, czy nie miałabym ochoty przenieść się z tymi swoimi ćwiczeniami na te same godziny, ale na czwartek, tyle tylko, że na innej siłowni. Nie czując żadnego podstępu, zgodziłam się. Janek podał mi adres i umówionego dnia pod ten adres pojechałam.
Za bardzo eleganckim ogrodzeniem był domek jednorodzinny, widać było, że jest w niego włożona niezła kasa. Zadzwoniłam, zabrzęczał domofon i weszłam, otworzyły się drzwi a na progu powitał mnie Janek. Read more…

Komentarze są wyłączone

Pechowy finisz roku 2005

posted by: admin

Po Mikołajkach myślałam, że do Sylwestra będę miała spokój, zakładając, że na Sylwestra coś wykombinuję. Nie musiałam kombinować, zadzwoniła Marta proponując mi udział w Zabawie Sylwestrowej. Święta minęły spokojnie i tradycyjnie za stołem. Dlatego chciałam się do tego Sylwestra trochę przygotować. Pozostawały jeszcze trzy dni. Wtorek odpuściłam sobie, odpoczywając po Świętach, ale środę i czwartek już chciałam wykorzystać aktywnie. W tym momencie wyglądało to na trójetapowy finisz.
Pierwszy etap – środa, drugi etap – czwartek, piątek dzień odpoczynku, trzeci etap Sylwestrowa Sobota.
Pierwszy etap – środa, 28 grudnia.
Tradycyjnie w środę miałam planowaną wizytę w Zakładzie Kosmetycznym. Więc już we wtorek zadzwoniłam do nich i uzgodniłam, że Ewa zrobi mi kosmetykę twarzy, natomiast zaproponowałam, aby po niej Marek – masażysta przejechał ze mną do mnie do domu i tam mnie odpowiednio porozciągał i rozmasował.
W środę o 18-stej podjechałam do Zakładu, przez prawie półtorej godziny Ewa wyżywała się na mojej twarzy i szyi, po czym ubrałam się i razem z Markiem przejechaliśmy do domu.
Z Markiem już miałam kilka spotkań, opisane w opowiadaniach „Marek”, ale po drodze wyjaśniłam Markowi, że za 3 dni idę na Sylwestra, gdzie mogę mieć jakieś niespodzianki, więc potrzebuję mięć dobry masaż i dobre rozciąganie.
Marek spojrzał na mnie stwierdzając, że nie ma problemu, tylko potrzebuje niewielkiego dopingu. Po przyjściu do domu zrobiłam mu herbatę i małego drinka, a samej poszłam do sypialni, rozebrałam się i tylko w szlafroczku poszłam na piętro. W małym pokoiku naszykowałam łóżko. Read more…